Źródło: mobileman.pl

Operatorzy telefonii komórkowej w Polsce prześcigają się w obniżaniu kosztów połączeń, a ceny ich usług należą już do najtańszych w Unii Europejskiej. Wszyscy starają się pracować na wizerunek innowacyjnych marek. Czy jednak taryfy Delfin, Pelikan i Pantera, Po byku, rozmowy Bezendu to coś nowego? W czym tkwi dziś potencjał operatorów telefonii komórkowej?

Na rynku polskiej telefonii komórkowej występuje czterech głównych graczy. Są nimi Orange, Era, Plus i zyskujący na popularności Play. Operatorzy proponują abonentowi trzy sposoby korzystania ze swoich usług.

Pierwszą z nich jest opcja prepaid, czyli telefon na kartę, który cieszy się obecnie największą popularnością. Wszystko dzięki temu, że zawierając umowę z operatorem abonent nie musi wiązać się z nim na dłuższy czas i w przypadku pojawienia się lepszej oferty u konkurencji może zmienić sieć bez ponoszenia większych konsekwencji (tzw. zjawisko churn).

Za opcją prepaid plasuje się abonament, który daje nam możliwość uzyskania dodatkowych bonusów w postaci nowocześniejszych aparatów telefonicznych czy tańszych rozmów.

Oferta typu mix to forma mieszana telefonu na kartę z abonamentem. Zyskuje ona coraz większy udział w rynku, oferując to co najlepsze z powyższych form.

Funkcjonując w obrębie tych trzech modeli usługowych, główne sieci komórkowe w Polsce prześcigają się wzajemnie w obniżaniu kosztów połączeń i SMS. W efekcie, ceny usług jakie oferują, należą dziś do najtańszych w Unii Europejskiej. Na przykład Orange stara się konsekwentnie utrzymywać wizerunek najbardziej innowacyjnej marki. Czy jednak taryfy Delfin, Pelikan i Pantera to coś innowacyjnego? Oceniając poziom kreacji, być może tak. Patrząc pod kątem wartości samego przekazu i oferty, którą za sobą niesie, niekoniecznie. Spójrzmy na pozostałych graczy. W Erze dominują obecnie nowe taryfy Po byku, Plusa (a konkretnie 36.6) reklamują trzy ciemnoskóre siostry zachęcające do rozmów Bezendu, a Play ogłosił jakiś czas temu wyjątkowy stan darmowy w taryfach LongPlay.

Abstrachując od gustów (bo o nich podobno się nie dyskutuje) i pomysłów na kreacje reklamowe, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że żadna z sieci nie próbuje wyróżnić się niczym nowym. Nieustannie dociera do nas przekaz reklamowy oparty na tym samym motywie przewodnim – tańszych rozmowach, większej ilości darmowych minut i SMS-ów. Mimo, że operatorzy kreują się na podmioty innowacyjne, nowoczesne i otwarte na potrzeby swoich klientów, usługi które oferują niekoniecznie świadczą o tym wizerunku.

Urząd Komunikacji Elektronicznej co roku przeprowadza badania konsumenckie, które dotyczą poznania opinii abonentów i ich prefencji w kontekście usług telekomunikacyjnych. Darmowe minuty już nie kuszą abonentów tak jak kiedyś, a najczęściej podawanym czynnikiem decydującym o wyborze operatora jest cena za minutę rozmowy. Okazuje się również, że abonenci tracą około 800 mln funtów rocznie na źle dobranych taryfach. Oprócz komunikacji telefonicznej bardzo dużo czasu poświęcamy na surfowanie po sieci. Serwisy, z których Internauci korzystają najczęściej to Facebook, Twitter, aplikacje Google czy Youtube.

Wniosek? Potencjał operatorów tkwi dzisiaj w nowych usługach. Rosnąca popularność mobilnego internetu, serwisów społecznościowych i aplikacji mobilnych pokazuje najlepiej, że – czy tego chcą czy nie – nieuknionym jest podjęcie przez operatorów rękawic i wyjście ku nowym, być może na początku niszowym usługom integrującym różnego rodzaju kanały komunikacji. Ku zaskoczeniu, takie usługi mogą okazać się wyróżnikiem danej sieci, która nie będzie musiała opierać swojej innowacyjności na niecodziennej kreacji reklamowej. Nie na tym przecież polega zaspokajanie potrzeb abonentów. Pamiętajmy, że niejedna wielka światowa marka właśnie na niszy oparła swoją strategię biznesową i osiągnęła niebagatelny sukces.



  1. Przyłącz się do dyskusji i dodaj swój komentarz